Rozpierdlol! Czyli komuś już nie jest do śmiechu.

Marka Tiger Energy Drink jest znana w sieci z wulgarnych, ale jednocześnie zabawnych kreacji, które nieraz zostały docenione jako dobry case na rozwój produktu. Passa jednak nie mogła trwać wiecznie, a przerwał ją kryzys o opóźnionym zapłonie.

Wokół 73 rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego zawsze pojawiały się liczne kontrowersje i polityczne zagrywki. W tym roku postanowiły tę okazję wykorzystać marki komercyjne, co nie wszystkim wyszło na dobre.

U siebie na Facebooku wspominałam o bardzo nietrafionej kreacji PGE, gdzie walkę powstańców porównano do prądu:

Jednak ta kreacja szybko rozeszła się po kościach i chyba została zapomniana. Słuch o niej zaginął, a więc kryzys opanowano.

Nie byłoby jednak tego materiału, gdyby nie pewna bomba o spóźnionym zapłonie, a konkretnie reklama producenta napojów energetycznych Tiger na Instagramie. Dziś (9 sierpnia) wszyscy usłyszeli o tym, że nie warto żyć przeszłością, a do tego zobaczyli wielki, środkowy palec napoju.

„Chrzanić to, co było. Ważne to, co będzie!” – tak krzyczy kartka z kalendarza Tigera z okazji 1 sierpnia. Marka wzięła sobie do serca swoje hasło, czyli „Rozpierdlol” i zrobiła brzydko mówiąc rozpiedol w sieci! Hate posypał się niczym gromy z jasnego niebo – różne środowiska (nie tylko branżowe) zaczęły mocno oceniać bardzo niestosowną kampanię.  Z kilku negatywnych komentarzy szybko narodziła się niezła burza, a kreacja obiegała zdecydowanie całą Polskę. Jeśli  marka chciała zwrócić na siebie uwagę – ok, udało się. Jednak ta uwaga na pewno nie będzie dla niej dobra…

Szybko na kontrowersyjny wpis zareagował sam oficjalny profil Muzeum Powstania Warszawskiego(Muzeum Powstania 44) zapraszając adminów na zajęcia muzealne.

Sugestia, że posiadają poziom także dla dzieci z podstawówki była tu dobitna, bo Tiger zrozumiał swój błąd pisząc oświadczenie na swoim profilu na Twitterze.

W tym samym czasie z oficjalnego profilu na Instagramie zniknął kontrowersyjny wpis.

Tu warto się zastanowić, czy admin trafnie napisał o swoim fuckupie „Błąd”. Błąd można popełnić pisząc literówkę, planując post na inny dzień niż powinno to być, jednak czy celowe i bardzo dobrze zaplanowane przygotowanie wpisu nada można nazwać po prostu błędem? Moim zdaniem nie. Wpis zdecydowanie uraził tysiące Polaków. Oczywiście znajdą się jego zwolennicy, czego nie krytykuję, jednak jakiś szacunek chyba należałoby tu okazać…

Tym bardziej, że ten „błąd” nie był jedynym. Chyba warto przypomnieć wpis z 10 kwietnia, kiedy to Tiger ogłosił dniem lotnictwa. Tak dokładnie w dniu rocznicy smoleńskiej.

Wszyscy wiedzą, że to temat drażliwy dla Polaków. Z jednej strony wszyscy mamy dość miesięcznic, dmuchania tematu mimo upływu tylu lat i zbędnego patosu, ale moim skromnym zdaniem są tematy z których się nie żartuje, a na pewno nie w taki sposób.

Więc w dniu lotnictwa nie zabrakło płonącego Tigera (dobrze, że nie było brzozy) oraz objechanego tekstu „Lecimy nie śpimy”.Ale jak tu spać, kiedy kryzys goni kryzys a nic na niego nie pomaga…

Oprócz braku szacunku do historii nie brakuje też seksistowskich Sugestia, że posiadają poziom także dla dzieci z podstawówki była tu dobitna uderzających bezpośrednio do kobiet.

Akcja Boże Ciało:

 

A także Dzień Matki:

Dwieście procent ordynarnego tekstu bez jakiegokolwiek szacunku.

Tekst „Twoja stara” to był dobry w gimnazjum, ale jak widać to właśnie do takiej grupy swoją komunikację chce prowadzić marka. Szkoda tylko, że gimnazja się skończyły, więc co będzie dalej z marką?

Komentarze pod przeprosinami mówią same za siebie. Oto kilka z nich:

Komentarze jednak nie odnosiły się tylko do marki, ale całego koncernu:

 

Szybko też pojawił się obrazek obrazujący cały koncern produkujący Tigera. Wśród zestawienia pojawiła się między innymi Gazeta Wyborcza, Tymbark, Deco Moreno, Łowicz i inne, jak widać na poniższej ilustracji.

Warto zastanowić się jakie konsekwencje poniesie marka. Sam Tiger zdecydowanie straci wielu klientów, a koncern – szacunek swojej grupy docelowej.

Odpowiedzialna za całe zamieszanie jest znana agencja J. Walter Thompson Group Poland. Na ich profilu po kilkunastu godzinach od rozpoczęcia wojny w sieci pojawiło się oświadczenie:

Tu jednak nie wystarczy słowo przepraszam i tłumaczenie. Bardziej zastanawia fakt, czy ktoś akceptował tego typu treści i oczywiście co na to sam koncern, który zdecydowanie ucierpiał wizerunkowo. Oczywiście patrząc na trendy na Twitterze można odnieść obecnie wrażenie, że w agencji panuje totalny #rozpierdlol, no ale może my ludzie z internetu nie zrozumieliśmy większej koncepcji kreacji.

A jeszcze nie dawno agencja była tak dumna ze swojego wielkiego dzieła marketingowego… 

Dziś za to o ROZPIERDLOLu piszą wszyscy. Negatywnie. Fejm, jak fejm szkoda, że na dnie internetu.

Tymczasem Brand Ninja ostrzega…

Morał jest zatem krótki i znany – przed wrzuceniem kreacji warto zastanowić się ile osób możemy urazić. Patrzmy na gesty! 🙂

Ps. Na zakończenie coś znaleziony przed chwilą filmik, który jest moim zdaniem już szczytem żenady i totalnym brakiem poczucia dobrego smaku:

A teraz oceńcie sami. Wizerunkowo? Dno. Podobno śmiechu warte już się zakończyło, myślę, że tam znaleźliby dla siebie jakiś aplauz. W sieci pokazali jednak, że mają wszystkich w d**e. 🙂

No Comments

Leave a Comment

sixteen − eight =